• Marta Dziedzic

Psie zabawki okiem psiego psychologa - vol. 2: czym bawić się wspólnie z psem?

Zaktualizowano: 21 kwi

PSIEmano! Nadszedł czas na omówienie kolejnej porcji psich zabawek wartych uwagi. :) Temat, który będę opisywać zdecydowanie razem z Chilloutem! :D Jak dobrać super zabawkę do psiego temperamentu, motywacji i rodzaju treningu? Już spieszymy wszystko Wam rozjaśnić!


TEMPERAMENT A WYBÓR ZABAWKI

Wiadomo, że definicja psiego temperamentu to temat wystarczająco obszerny na osobny artykuł, jednak dla ułatwienia podzielimy dzisiaj psie temperamenty na trzy rodzaje: psiaki wyciszone, psiaki elastyczne i wulkany energii. :)


PSIAKI WYCISZONE, to takie "Hipiski", które na co dzień funkcjonują raczej w trybie slow motion, w głowie mają bardziej jedzonko i spacerowe węszonko po krzaczkach. W treningu ich tempo wykonywania zadań jest raczej "filozoficzne", to znaczy, że mają specjalną zdolność wykonywania ruchu do siadania w przeciągu kilku dobrych sekund. Zabawa nie jest zazwyczaj słabo leży w ich naturze, albo całkiem szybko się z niej wyłączają i można byłoby odnieść wrażenie, że bawić się właściwie nie lubią. Jak rozbudzić w nich zabawkowego demona? ;)


Propozycja pierwsza: szarpaksy!



Szarpaksy to wyjątkowe zabawki do przeciągania, które kuszą miliardem włosków łaskoczących po dziąsłach. Dobrze widoczne, futerkowe od początku do końca, więc nie ważne gdzie złapiesz, tam milusio! Są naprawdę mięciutkie, więc nawet najbardziej delikatne i nieśmiałe psiaki chętnie zanużą w nich ząbki. Są długie, więc człowiek nie będzie musiał się nad psiakiem podczas zabawy nachylać (a nachylanie się nad psem mega często prowadzi do wycofania się delikatnego zwierzaka - nachylenie się, zwłaszcza frontalne, może być przez większość psów odczytywana jako sygnał grożący - więc jak tu się skupić na zabawie, kiedy mój własny człowiek mi grozi i de facto prosi, abym się odsunął?!). Występują również w wariancie z plecioną w warkoczyk mięciutką ręką, który łatwiej schować do kieszeni kamizelki czy pasa treningowego.


Propozycja druga: owca na amortyzatorze!



Owca, która ma specyficzny aromacik i dodatkowo łaskocze po dziąsłach to coś, czemu mało który pies będzie w stanie się oprzeć! Są oczywiście świetne gotowce do kupienia, ale dla hardcorowców polecam zabawki home made ze świeżego owczego runa (uwaga, żeby taką zabawkę, jeśli zmoczy się śliną lub deszczem, suszyć na balkonie, nie w domu, bo zapach jest naprawdę MOCNY!), które możemy wcisnąć albo do ażurowej piłki (często im większa piłka, tym bardziej nęcąca) lub zaszyć w kieszonkę z kordury; do tego warto doczepić linkę na amortyzatorze. Zabawki takiej nie pierzemy, tylko raz na kilka miesięcy wymieniamy runo na świeże.


Propozycja trzecia: "piórnik" na jedzonko!

Dla głodomorków, które wolą jeść niż się bawić, dobrym wstępem może się okazać zabawka z piórnika (lub nawet starej skarpety!), do którego wrzucamy aromatyczne jedzonko, jak suszone żwacze, szprotki czy parówy, a następnie zamykamy (zawiązujemy w supeł). Zawsze polecam do takiej zabawki doczepić sznurek, abyśmy bawiąc się unikali nachylania nad psem. Zabawkę najpierw dajemy powąchać psu, a potem bardzo delikatnie ciągnąć za sznureczek uciekamy nią niezbyt prędko - jak tylko psiak zainteresuje się piórnikiem (skarpetą), to nagradzamy go wyjętym jedzonkiem. Na początku wystarczy nawet pacnięcie łapą czy trącenie nosem. Z każdym dniem powinien wtedy budzić się w naszym psie coraz odważniejszy drapieżnik. ;) Obecnie znajdziemy też bardzo fajne gotowe opcje zabawek-piórników, z których łatwiej wydobyć jedzonko, np. "lotos ball" lub "pocket mop". :)


Jakich zabawek unikać?

Piszczących, krótkich, twardych (uwaga zwłaszcza na popularne w sklepach zoologicznych sznury). To ważne również w przypadku szczeniąt, które dopiero uczą się bawić. Niech zabawki dla najmłodszych będą długie i mięciutkie! :)


Jak warto się bawić?

Zabawa powinna opierać się na dużej ilości wspólnych wyścigów do zabawki, które czasem wygrywa człowiek (wtedy po chwyceniu zabawki uciekamy z nią psu), a czasem pies (i wtedy się razem bawimy). Zabawka powinna sporo uciekać przed psem po samej ziemi (nie w powietrzu), często to pogoń dla takiego psa na początku jest bardziej atrakcyjna niż samo szarpanie. Na koniec zabawy zabawka powinna zostać schowana przed psem, aby zawsze czuł lekki niedosyt.



PSIAKI ELASTYCZNE, to psy, które równie chętnie się bawią, jak i jedzą. Nieważne, co zaproponujemy, to będą na to chętne i otwarte! Często w takim wariancie przychodzą do naszego domu szczeniaczki, więc warto to pielęgnować. Zbalansowany motywacyjnie pies, to psiak, którego tak naprawdę najłatwiej się bowiem szkoli! :) Do grupy elastycznej, również wpleciemy psiaki, które tak samo, jak na nasze motywatory, potrafią przekierować swoją uwagę na środowisko, bo przecież WSZYSTKO jest takie fajne! Jak zatem dobrać zabawki, aby z jednej strony podtrzymać wysoką chęć do zabawy z człowiekiem, ale nie przesadzić, a z drugiej strony sprawić, że nasza zabawka zawsze będzie mieć szansę być atrakcyjniejsza od środowiska? Przede wszystkim dla tej grupy psów warto pamiętać, aby zabawki były RÓŻNORODNE. Niby fajnie fajnie, bo pies "zbalansowany", ale balans jest rzeczą często ulotną ;) dlatego warto zaskakiwać psa i co jakiś czas wymieniać używane w treningu zabawki, aby podtrzymać psią uwagę. Wtedy mamy pewność, że nasze szanse do "wygrania ze środowiskiem" rosną! :) Tak samo, jeśli zaobserwujemy, że któraś zabawka staje się dla naszego psa "za fajna" i zaczyna się na nią fiksować, warto na jakiś czas odstawić ją do pudła, aby właśnie do pełnej fiksacji nie doszło. Zbyt duża wkręta na zabawkę potrafi bowiem solidnie wyłączyć psi mózg i nie będzie on zdolny do nauki!


Propozycja pierwsza: piłka na rączce!



Ze zbalansowanym psem staramy się ten balans podtrzymywać, zatem zabawki, jakich szukamy, to te najbardziej uniwersalne - takie, którymi można się przeciągać, które można rzucać, czy które można po prostu dać psiakowi do paszczy; dostosowując styl zabawy do energetyki psa w danym treningu. Bardzo fajnie sprawdzają się w tym piłki na krótkiej rączce - łatwo je schować w kieszeni, można spokojnie się nimi potarmosić, a jeśli ćwiczenie tego wymaga, również odrzucić od siebie (np. w treningu odwoływania od ruchomych bodźców) bez ryzyka, że zabawka poleci gdzie indziej niż byśmy chcieli. :D Na rynku dostępne tą piłki miękkie, twarde i ażurowe - jaka będzie najlepsza dla Waszego psa, trzeba potestować, bo zależy to generalnie od tego jakie przedmioty lubi nosić w pysku. Ale! My korzystamy ze wszystkim trzech wariantów: miękkie piłeczki najlepiej sprawdzają się nam do podawania do paszczy, ażurowe do przeciągania, a twarde pływają na wodzie, więc zabieramy je ze sobą, kiedy bawimy się nad jeziorkiem czy rzeczką. :)


Propozycja druga: piłka ażurowa!



To chyba najbardziej uniwersalna zabawka na świecie. :) Wygina się na wszystkie strony, więc łatwo ją schować nawet do niewielkiej kieszeni, sama w sobie może służyć do przeciągania się (nie wymaga rączki), można ją glamać, można nią rzucać, można ją czymś wypchać, jest dobrze widoczna, jeśli korzystamy z niej jako z odroczonej nagrody i psu łatwo ją zlokalizować po wysłaniu do zabawki z dystansu. Co więcej, sprawdzi się również jako zabawka interaktywna: możemy poprzywiązywać do niej paski polarka (czy nawet naszej starej koszulki!) i pochować do środka suche groszki karmy. Zadaniem psa będzie wyciąganie pasków tak, aby jedzonko wydostało się na zewnątrz. Pyszna zabawa gwarantowana! U-WIEL-BIA-MY! <3


Propozycja trzecia: puller!



Puller sprawdzi się zwłaszcza dla psiaków, które mocno trzymają zdobycz i silnie szarpią - naprawdę ciężko ją zniszczyć. Pływa na wodzie. Może się sprawdzić przy budowaniu prędkości wyrzucane niczym freesby. Są nawet podobne zawody w zabawie pullerem, które mogą spodobać się niejednemu psiakowi! :)


Jakich zabawek unikać?

Ze zbalansowanym psem nie tyle o same zabawki się rozchodzi, co o sposób ich wykorzystywania. :) Nie przesadzajmy z aportowaniem, aby nie doprowadzić do nadmiernego pobudzenia psa, czy w skrajnym wypadku - fiksacji (!). Pamiętajmy, że zabawa opiera się na trzech głównych elementach łańcucha łowieckiego: POGONI + CHWYCENIA + ROZSZARPANIA. Dwa pierwsze elementy prowadzą do wyrzutu noradrenaliny, trzeci - endorfin. Długofalowo, wysoki poziom noradrenaliny we krwi powoduje odkładanie się kortyzolu (hormonu stresu), który może prowadzić do zwiększonej reaktywności emocjonalnej zwierzaka. W przeciwieństwie do dopaminy, która wytwarza się przy większej ilości rozszarpywania. Aportowanie niech pojawia się zatem kilka razy pod rząd raczej niż kilkanaście-kilkadziesiąt. ;)

Ważne, żebyśmy nie bawili się również z psem tym, co pochodzi ze środowiska, a nie od nas, jak patyki czy szyszki. Chcemy w szkoleniu przecież budować u psa zrozumienie, że to od nas lecą fajne rzeczy, a nie, że można je sobie w każdej chwili znaleźć w środowisku. Jeśli mój pies ma potrzebą pogryzienia sobie patyczka samodzielnie, to jak dla mnie nie ma sprawy, ale nigdy nie wkręcam go w aportowanie tegoż patyczka czy szarpanie się z nim. Z jednej strony dlatego, że nie mam kontroli nad obecnością patyków w środowisku, a z drugiej dlatego, że zabawa patykiem może być zwyczajnie niebezpieczna - łatwo podrażnić dziąsła, może wbić się drzazga, a przy aportowaniu pies może nadziać się nawet na patyk i uszkodzić sobie tchawicę. Widziałam niestety takie przypadki i naprawdę polecam być ostrożnym!


Jak warto się bawić?

Zabawa powinna być jak najbardziej zbalansowana pomiędzy wysokimi a niskimi emocjami. Co to znaczy? W samej zabawie stosujmy kilka razy naprzemiennie komendy ŁAP i PUŚĆ - zabawa przerywana będzie lepsza dla emocji psa niż pojedynczy ciąg długiego szarpania. Zabawę warto mieszać również z bardziej stonowanymi aktywnościami, jak zabawy węchowe (np. szukanie wyuczonych zapachów lub w prostszej formie, po prostu wyjadanie smaków z trawy) czy zadania statyczne (jak trening zostawania czy zmian pozycji).



PSIAKI WULKANY ENERGII, to psy, które żywią się energią z zabawek i jeść mogły by... wcale nic a nic. Takie typowe Chillout'y! :D Wulkany energii mają tendencję do szybkiego wchodzenia na wysokie obroty, uwielbiają dynamiczne zadania, ale statyka to nie ich bajka. I o ile łatwo nauczyć ich przeskakiwania przez przeszkody czy kręcenia kółeczka, o tyle zwykły siad przez więcej niż kilka sekund już może stanowić dla nich problem. Bawiłyby się najchętniej cały czas, wydają się nigdy nie być zmęczone i to my musimy im mówić, kiedy przestać, bo one brykałyby do upadłego.


Propozycja pierwsza: piłka-glamajka!



W przypadku psów, które łatwo sięgają nieba ze swoimi emocjami, często korzystam z zabawek, które mogę po prostu dać do pyska w formie nagrody. Super sprawdzają się tutaj miękkie piłeczki, które psiak może sobie zagryzać i miętosić w paszczy. Takich piłek w tym wypadku nie rzucam, tylko podaję trochę tak, jakbym podawała smaka. Jeśli pies nie radzi sobie jeszcze z ich oddawaniem, to warto mieć przy sobie dwie takie same, żeby wymieniać jedną na drugą. Najczęściej jednak czekam, aż tak wulkanie naglamie się ile ma potrzebę i sam zgłosi się do mnie po więcej aktywności (jak już zabawka mu się znudzi), żeby pokazać, że to on powinien prosić o wspólną interakcję mnie, a nie żebym ja ciągle musiała robić teatrzyk przed nim i prosić o jego zainteresowanie. Owszem, na początku ilość powtórek ćwiczeń w takim treningu będzie mniejsza, ale długofalowo otrzymamy psa, który łatwiej będzie się wyciszać. :)


Propozycja druga: płaskie owieczki!



To takie, hmmm, delikatniejsze formy owcy. ;) Nadal pachnie, ale nie jest takie wybitnie puchate, przez co emocje tez będą mniejsze podczas zabawy nią.


Propozycja trzecia: długie szarpaki!



Jeśli pies mocno nakręca się szarpakiem i ma problemy z oddawaniem go, to im dłuższy szarpak, tym lepiej. Po pierwsze, uniknie nachylania się, a więc nie będziemy podkręcać "konkurencji', po drugie, łatwiej będzie nam poluzować zabawkę (im dłuższy szarpak, tym rzadziej będzie się napinała rączka), po trzecie, trudniej psu będzie złapać nas przypadkiem za rękę. Długie zabawki staram się wtedy trzymać możliwie luźno, bardziej właśnie trzymać je wspólnie z psem niż de facto się z nim szarpać i pozwalam psu na każdą potrzebę "mordowania" czyli takiego charakterystycznego machania głową z zabawką w gębie - to zachowanie wywołuje w psie bardzo pozytywne emocje i pomaga radzić sobie z pobudzeniem.


Jakich zabawek unikać?

Krótkich, do aportowania, piszczących.


Jak warto się bawić?

Trochę w trybie "slow motion", jakby od niechcenia. Niektórym psom pomaga, jeśli nie patrzymy im bezpośrednio w oczy, a bardziej wędrujemy na boki od prawej do lewej wspólnie trzymając zabawkę. Więcej de facto jest oddawania zabawki psu niż proszenia go o oddanie - zbyt częste stosowanie hasła PUŚĆ może jeszcze bardziej zwiększać fiksację na zabawkę. Między sesjami zabawy warto prosić psa o szukanie smaczków w trawie i ogólnie warto uczyć jedzenia z ziemi i z ręki przy obecnej na ziemi, nieruchomej zabawce, aby uczyć psa elastyczności.


PODSUMOWANIE</