Bartek Kozłowski trener Hauvard.jpg

BARTEK KOZŁOWSKI
instruktor szkolenia psów

PSIEmano! :)

Nazywam się Bartek Kozłowski i jestem opiekunem urwisa, który ma na imię Pesto. To mój przyjaciel, który całkowicie zmienił moje życie. Razem ukończyliśmy kurs trenerski. Razem jeździmy na wakacje. Razem chodzimy do sklepów. Jesteśmy nierozłączni. Jak Flip i Flap. Jestem mu bardzo wdzięczny za to, że pojawił się w moim życiu. On uczy się ode mnie, a ja od niego. Tak to działa. I tak pracuję z moimi klientami. 

 

„Każdy pies jest fajny”.
Pewnego dnia podczas szkolenia, które robiliśmy w Schronisku w Korabiewicach (jestem tam wolontariuszem), spojrzałem się na pewnego psa i powiedziałem: „Ale on jest fajny!”. Piotrek, który prowadził te zajęcia, odpowiedział tak: „Bartek, każdy pies jest fajny”. W punkt. Tego staram się trzymać. Piękne w pracy trenera jest to, że do każdego psa szuka się indywidualnego klucza. Różnią się charakterem - podobnie jak ludzie. Potrzeba trochę cierpliwości i pewnego rodzaju ciekawości. A kiedy zrozumiesz psa, odkryjesz jego motywację, co lubi robić, myślisz sobie: „Ale on jest fajny!”.

Osobiście chyba najbardziej lubię pracę z psami dynamicznymi. Kiedy klient dzwoni do mnie i mówi: „Mojego psa wszystko rozprasza, cały czas biega, zbiera patyki i w ogóle się nie słucha”, myślę sobie: „Oho, będzie zabawa!” Chyba jest tak, że tam, gdzie klienci widzą problem, ja dostrzegam potencjał. Wystarczy nauczyć się, jak go wykorzystać. Największą nagrodą dla mnie jest moment, kiedy po komendzie klienta „Do mnie” pies „zwija asfalt”, żeby przybiec do swojego opiekuna. Znaleźliśmy klucz i motywację. Piękna sprawa!

 

Jak rozmawiać z psem?

To jest moje motto. Na pierwszych zajęciach zawsze mówię: „Zapewniam was, że wasz pies umie siadać, leżeć, szczekać itd. Wszystko to umie. Ale nie rozumie, o co wam chodzi. I tego właśnie będziemy go uczyć”. Dobra wiadomość jest taka, że psy mają „wbudowaną” potrzebę dowiedzenia się, o co nam chodzi. Chcą to wiedzieć i już. I właśnie za to je kochamy. 

Ale rozmowa odbywa się w obie strony. Nie tylko mówimy, ale też słuchamy. A nasze psy mówią do nas cały czas. Nie potrafią powiedzieć ludzkim głosem. Ale wysyłają do nas masę sygnałów. I tego też uczę moich klientów. Merdanie ogonem nie zawsze oznacza zadowolenie, warczenie niekoniecznie musi być próbą dystansowania, a ziewanie może być czymś innym niż sygnałem „Chce mi się spać”.

Dwustronna komunikacja. Rozmowa. O tym właśnie są zajęcia ze mną. Serdecznie zapraszam!

 

Kwalifikacje:

  • 2016-obecnie, wolontariat w schronisku w Korabiewicach

  • 2016, Rally-O (DOGadajcie się, Marta Dziedzic)

  • 2017, Pies Agresywny (Piotr Wojtków Szkolenia)

  • 2018, Trener szkolenia psów (Piotr Wojtków Szkolenia)

 

 

Mój pies:

Pesto

Pesto adoptowałem ze Schroniska w Korabiewicach. Nie jest psem rasowym, ale dostrzegam u niego pewne cechy charta. Jak coś ucieka, to on to musi gonić. Musi, bo się udusi. I jest do tego naprawdę szybki - prawdziwy psi pocisk. Jak go można zmęczyć? Wbrew pozorom spuszczenie go ze smyczy z myślą „niech sobie piesek pobiega” wcale tak dobrze nie działa! On może biegać 3 godziny i nadal nie będzie mieć dość. Wystarczy za to godzina pracy „głową”: trening psiego posłuszeństwa, nauka sztuczek, kilkukrotne przejście toru Rally-O albo zabawy węchowe. Po tak spędzonej godzinie Pesto śpi, jak niedźwiedź zimą. ;)