• Marta Dziedzic

Zabawki dla psa okiem psiego psychologa - część I

Aktualizacja: paź 23

Zastanawiasz się, jakie zabawki wybrać dla swojego psa? Jakie będą odpowiednie zabawki dla szczeniaka, jakie dla psa dorosłego, a jakie dla seniora? Którymi może bawić się sam, a które będą najlepsze do zabawy wspólnej? Które zabawki interaktywne są godne uwagi? Być może planujesz właśnie kupić swojemu psiakowi prezent pod choinkę, zatem spróbuję dziś poprowadzić Cię przez gąszcz psich zabawek i wyłapać z niego prawdziwe perełki! :)


Dobrze dobrana psia zabawka może być wspaniałym narzędziem behawioralnym, który pomoże zaspokoić psie potrzeby związane z łańcuchem łowieckim, potrzebą aktywnego zdobywania pokarmu, ale również dostarczyć solidnej stymulacji umysłowej. Warto jednak wiedzieć, w jaki sposób dobrać zabawkę dla swojego psa tak, aby była ona zgodna z jego temperamentem i indywidualnymi potrzebami, które oczywiście zmieniają się również z wiekiem. Może to nie być takie oczywiste, ale zły dobór zabawki może prowadzić do nadmiernego pobudzenia, frustracji, a nawet zachowania nerwicowego! Podczas gdy dobrze dobrane zabawki pomogą zbudować motywację do współpracy z człowiekiem, przekierować i zmodyfikować niepożądane zachowania, wspomóc w przypadku problemów separacyjnych i mądrze zużytkować nadmiary energetyczne psa. :)


Podzielę opisywane zabawki na dwa rodzaje: te do zabawy własnej oraz te do zabawy wspólnej z człowiekiem. W każdej grupie poukładam je pod kątem stopnia trudności. Na koniec pojawią się jeszcze dodatkowe uwagi na temat zabawek "zakazanych" oraz "grup specjalnych". ;)

W części I znajdziesz opis zabawek, którymi pies może bawić się sam. Miłej lektury i późniejszego buszowania po sklepach! :D


Zabawa samodzielna psa:

A. Na inteligencję: czyli krótko mówiąc zabawki zastępujące miskę. Moje psy dostają jedzenie ze zwykłych misek właściwie tylko wtedy, kiedy muszę podać im leki - żeby nie czuły podstępu i nie skojarzyły sobie, że dostają gorzkie lekarstwa schowane w kawałek parówki z mojej ręki. Tworzę im wtedy "zupkę" (karma z lekami zalana odrobiną wody) i pod koniec jedzenia jestem gotowa z lepszymi kąskami, żeby micha była zjedzona jak najszybciej! Codzienne jedzenie staram się, aby zawsze spełniało potrzebę aktywnego zdobywania pokarmu - jeśli nie ode mnie z ręki, to tylko w zabawkach interaktywnych!

  • Mata węchowa - matę węchową możecie swobodnie wykonać samodzielnie (mnie całość zajmuje około 2-3h) lub w wariancie mniej ekonomicznym zakupić ją w sklepie zoologicznym. Mata węchowa ma imitować wyszukiwanie smakołyków w trawie, ale w domowym zaciszu. To dobra pierwsza zabawka do wydawania jedzenia, nadaje się dla szczeniąt, psów dorosłych i starszych, ale również dla psów niepełnosprawnych - niewidomych czy z problemami układu ruchowego. Jest zabawką wyciszającą, więc fajnie sprawdzi się dla psów wysoko reaktywnych. Niektóre psiaki wpadają na pomysł kopania w macie lub podrzucania jej zębami - w tym wypadku zachęcam albo do przyklejenia maty do podłogi taśmą izolacyjną albo po prostu do przytrzymywania maty rękoma czy stopami, kiedy pies z niej je - po kilku takich uniemożliwieniach pies zaprzestanie takiej niechcianej kreatywności. ;)

Moja pierwsza samoróbka - nie oceniajcie zbyt srogo wyglądu (to wariant ultra ekonomiczny ze starych koszulek). :D Psom się podoba! :D

  • Miski spowalniające - najchętniej przez nas używane to te w postaci labiryntów w misce. Nadają się dla psów, które jedzą bardzo szybko i połykają jedzenie w całości. Można w niej wydawać zarówno suchą karmę, jak i jedzenie mokre. Ja właśnie w niej najczęściej podaję wspomniane wcześniej "lekowe zupki". :) Nadają się dla psów od mniej więcej 3 miesiąca życia.

Miski-labirynty od Outward Hound

  • Kong quest - prostsza wersja konga klasycznego, zwłaszcza dla szczeniąt, psów małych ras czy tych o płaskim pyszczku.

  • Kong klasyczny - czyli "smoczek dla psa". Podajemy zawsze w sytuacji nadmiernego pobudzenia, na przykład jako wyciszacz pospacerowy (jeśli pies ma tendencję do głupawek zmęczeniowych), kiedy odwiedzają nas goście (aby pies nie zauczał się witania poprzez skakanie na nich), czy w każdej sytuacji stresowej - zabiegi pielęgnacyjne, wizyty u weterynarza, podróż samochodem i inne.


  • Maty do lizania - czyli taka miska spowalniająca dedykowana do mokrego jedzenia. Strzał w dziesiątkę dla psów lękowych, z problemami separacyjnymi czy nadaktywnych (również szczeniąt). Matę taką można wypełnić mokrą karmą, masłem orzechowym, pastą z banana czy zwykłym jogurtem, a potem nawet dla utrudnienia zamrozić (jaka ulga podczas upałów!). Trudniejszy wariant to mata w formie półkuli, która podczas jedzenia porusza się i trochę ucieka psu. Zabawa na długo i to bez przekarmiania! Można wydać w niej naprawdę niewielką porcję i mieć psa na jakiś czas "z głowy". ;) Fantastyczny wyciszacz!

Mata płaska: zdjęcie poglądowe ze sklepu OFiuFiu (psiaki dostaną swoje dopiero na Gwiazdkę! :D)

Mata w formie półkuli. Zdjęcie poglądowe ze sklepu OFiuFiu.

  • Kula smakula - mój ulubiony wariant to kula plastikowa w środku i ogumowana z zewnątrz: pies może ją zarówno toczyć, jak i podrzucać, a ta wcale nie hałasuje. Nie ma też skomplikowanego labiryntu wewnątrz, w którym często blokują się groszki karmy. U nas każdy pies ma swoją, w swoim kolorze i razem biegają po mieszkaniu nie wchodząc sobie w paradę, bo jest zbyt angażująca, żeby mieć czas na patrzenie, co robi drugi pies. ;) Łatwa w czyszczeniu, ja zwyczajnie wrzucam na niską temperaturę do zmywarki co jakiś czas. Można wydawać zarówno w domu, jak i na zewnątrz. Nasz "must have" podczas sezonowych wypadów na działkę na wsi - psy biegają za kulami po całym podwórku i po posiłku padają, jak muchy, a my możemy odpoczywać! (dogs creek)

Kule smakule firmy Dogs Creek dostępne czasami w Maxi Zoo

  • Miski interaktywne - kiedy nasze psiaki już "ogarną" miski spowalniające i chcemy podnieść im kryterium, z pomocą przychodzą miski-łamigłówki. Te, z którymi spokojnie zostawiam moje psy same, to miski od firmy Outward Hound - dotychczas lepszych jeszcze nie znalazłam. Występują w kilku wariantach, mamy wypróbowane trzy i żaden nas nie zawiódł, bo dostarcza unikalnych wrażeń. A to podnosimy zapadkę, a to przesuwamy boki, a to jedno i drugie. ;) Nawet po wielokrotnym użyciu (Hipis korzysta z nich już 2 lata) cały czas sprawiają wielką frajdę. Na początku warto być przy psie podczas korzystania z miski i w razie potrzeby trochę mu pomóc, aby uniknąć frustrowania się. Po kilku użyciach będzie już samodzielnie rozwiązywał miskowy rebus. :)

Miski firmy Outward Hound

  • Kong wobbler - naprawdę całkiem trudna zabawka bańka-wstańka. To piramidka o zaokrąglonej i obciążanej podstawie, z jedną dziurką. My wsypujemy porcję karmy (mieści się spokojnie cała miska), a pies musi ją odpowiednio toczyć i przechylać, żeby wydobyć groszki. Co wrażliwsi mogą narzekać na hałas (zabawka jest z twardego materiału), jednak naprawdę warto. Spokojnie można zostawić psa samego z taką zabawką, więc przyda się podczas nauki izolacji czy terapii problemów separacyjnych. Uwaga - bardziej pobudliwe psy mogą się nią nakręcać (!) dlatego warto obserwować je podczas zabawy i w razie nadmiernej wokalizacji (popiskiwanie, podwarkiwanie, podszczekiwanie) po prostu zmienić zabawkę na którąś z poprzednich, aby było łatwiej i wrócić do wobblera za jakiś czas, kiedy pies nabierze pewności siebie i stanie się bardziej kreatywny (poprzez rozwiązywanie łatwiejszych łamigłówek właśnie).

Nasz wobbler już wytyrany przez życie (wcale nie przez Hipisa!). ;)

  • Buster Cube - nasz obecny hicior! Hipis potrafi bawić się nim 40-60 minut! To taka kostka, jak do gry w planszówki (nawet ma urocze oczka na każdej ze ścianek), która wewnątrz ma lejek rozszerzający się na boki tak, aby groszki karmy mogły wpaść pomiędzy tenże lejek i ścianki sześcianu. Zadaniem psa jest toczyć (a kostkę wcale nie tak łatwo przecież toczyć) i w dodatku ustawiać zabawkę pod odpowiednimi kątami, żeby karma dostała się do lejka. Potrafi wymęczyć nawet naszego bordera! Na pewno nie warto wprowadzać jej jako pierwszej zabawki interaktywnej, ze względu na wysoki poziom trudności, jednak kiedy już do niej dojdziemy, to zabawa jest naprawdę przednia. I dla psa i dla obserwującego jego starania człowieka! :) <3 Zabawka jest w dwóch wariantach pod względem materiału - z twardszego i bardziej miękkiego plastiku. Polecam ten drugi, ponieważ nie hałasuje, kiedy wydajemy zabawkę w mieszkaniu.

Kostki w wersji z miękkiego plastiku w wariancie dla Malucha i dla Starszaka :)

B. Do memłania

  • Pluszaki - idealne zabawki dla młodych i delikatnych psów. Fajnie radzą sobie z nieustanną potrzebą gryzienia u szczeniąt. Zdecydowanie polecam takie, które nie mają w sobie piszczałek (te nie dość, że często narkęcają psy, to mogą uczyć niepoprawnej komunikacji - wszak piszczenie powinno oznaczać "puść, boli!" a nie "gryź mnie dalej!"). Najlepsze są takie, które w ogóle nie wydają dźwięków lub posiadają grzechotki czy elementy szeleszczące. Te dźwiękowe mogą pomóc również w socjalizacji szczeniąt i zapoznawania ich w przyjemny sposób z dźwiękami właśnie. Moim osobistym faworytem są właśnie te szeleszczące, bo przydają się też przy przekierowaniu psa, kiedy za mocno interesuje się szeleszczącym opakowaniem mojego jedzenia. :D Osobiście wolę kupić psiego pluszaka w dobrym sklepie zoologicznym, są wtedy o wiele trwalsze niż losowa zabawka.



  • Piłki do dziamgania - miękkie piłki, które pies może sobie rzuć, piłki ażurowe lub ażurowe z wypełnieniem w środku (na przykład pcv, mop, futro). Bardzo fajne dla psów, które mają dużą potrzebę noszenia rzeczy w pysku. Świetnie nadają się też jako zabawki-witajki, kiedy uczymy psa chwytania ich w pysk podczas witania się (zamiast skakania na nas czy łapania nas za rękaw lub nogawkę).


  • Inne do dziamgania - fajnie sprawdzają się gumowe kości wypełnione pcv wewnątrz, które hałasują jak butelka, a nie sprawiają ryzyka połknięcia plastiku; zabawki typu orka z różnymi dodatkowymi elementami, które śmiało mogą służyć jako gryzak; warianty zabawek do mrożenia, które przynoszą ulgę psom wymieniającym uzębienie.

Uff, trochę tego jest do wyboru! I to wszystko w moim domu! :D Jednak są to zabawki przetestowane przez moje psiaki i moich hotelowców i żadnego zakupu nie żałuję. Każda przydaje się na inną okazję, każda do użytku w innym okresie rozwoju psa, każda również na inny stan pobudzenia. Zapoznajcie się z nimi, spróbujcie dopasować kombinacje pod swojego psa, a na pewno będziecie zadowoleni! :) To zabawki z gwarancją Hauvardu! :D


Niebawem druga część opisująca zabawki do zabawy wspólnej - do rychłego psieczytania! :)

~Marta




698 wyświetlenia