• Marta Dziedzic

"Pieski muszą się pobawić!" czyli podstawy komunikacji spacerowej

Spokojne mijanie na spacerze innych psów spędza Ci sen z powiek? Temat prawidłowej socjalizacji psa to temat rzeka. Jak nauczyć psa spokojnego mijania się i przebywania w obecności innych psów to chyba najtrudniejszy temat, który również poruszamy na zajęciach w naszej szkole dla psów Hauvard. I właśnie dlatego, że o kontakty z psami pytacie nas chyba najczęściej, to dziś postanowiłam zebrać najważniejsze, moim zdaniem, punkty w całość i przedstawić je Wam w formie krótkiego artykułu! Zaczynamy!


zabawy psów

Psy są zwierzętami społecznymi - bez dwóch zdań. Czy to oznacza jednak, że nasze psy potrzebują bawić się z każdym napotkanym na spacerze psiakiem? Pamiętajmy, że budują one, zupełnie podobnie, jak my, ich ludzie, tak zwane grupy społeczne. Grupa społeczna składa się z osobników, które się znają i lubią, a to znaczy, krótko mówiąc, że spotykają się regularnie, aby móc takie relacje zbudować. Spotkania w grupie społecznej są dla naszego zwierzaka potrzebne i wartościowe - to w takiej grupie nasz psiak uczy się prawidłowej komunikacji, radzenia sobie z konfliktami, podejmuje wspólne aktywności. Na grupę społeczną składa się zazwyczaj kilka psów, z którymi nasz pies wspólnie spaceruje i eksploruje teren, z którymi wspólnie trenuje ze swoim przewodnikiem. Pamiętajmy, że relacje w takiej grupie tworzą się stopniowo, z czasem, wraz z liczbą pozytywnych kontaktów z danymi jej osobnikami. Co to dla nas oznacza? Że każdy nowo spotykany na spacerze pies nie jest wcale automatycznie do takiej grupy zaliczany! I o ile spotkanie członka grupy społecznej zaspokoi potrzeby socjalne naszego psa, o tyle spotykanie nowego psa może się już wiązać dla niego z nie lada stresem! My przecież też czasami czujemy się niepewnie, kiedy poznajemy zupełnie nową osobę. A to w jakim natężeniu taki stresik odczuwamy, to już bardzo indywidualna kwestia. Tak samo jeden psiak, będzie z większą łatwością poznawał nowe psy, drugi - może zupełnie wręcz nie mieć na takie kontakty ochoty. I wcale nie oznacza to od razu, że jest źle zsocjalizowany. :)



Budowanie grupy społecznej naszego psa

Aby zadbać o prawidłowe relacje naszego psa w grupie, warto przede wszystkim bardzo świadomie dobierać nowych kompanów, zwłaszcza w okresie szczenięcym, kiedy to psia psychika jest jeszcze bardzo wrażliwa. Zawsze staram się, aby na grupę społeczną moich psów składały się osobniki o podobnym do nich temperamencie, ale jednocześnie staram się, aby jak najwięcej było w niej psów spokojnych, dojrzałych, które nauczą właśnie prawidłowej komunikacji. Aby zapoznać mojego psa z innym psem wybieram zawsze otwarty, duży teren, w którym psiaki będą mogły spokojnie manipulować dystansem do siebie według swoich potrzeb. Lubię zaczynać od tak zwanego spaceru równoległego, na którym psy idą obok swoich przewodników, w pewnej odległości od siebie (takiej, w której będą zdawały się jakby nie zauważać siebie nawzajem), na początku nawet na lince treningowej (która jest albo zupełnie puszczona na ziemię albo jeśli trzymana, to zupełnie luźno), jeśli boimy się, że nasz pies niekoniecznie potrafi jeszcze przybiec na każde nasze zawołanie. Dzięki temu psy „rozchodzą” pierwsze emocje związane ze swoją obecnością, będą stopniowo w stanie przekierować uwagę na środowisko i podjąć wspólne aktywności związane z eksploracją terenu. Wtedy to stopniowo zmniejszam odległość między psami i pozwalam im taką wspólną eksplorację podejmować - nic tak silnie nie buduje więzi między psami, jak odkrywanie nowych zapaszków, kopanie wspólnych dołków czy obgryzanie znaleźnych patyczków. ;) Jeśli natomiast widzę, że któryś z psów staje się natrętny, zaczyna skakać na innego psa, popiskiwać czy szczekać, to zabieram go na większy dystans. Pokazując tym samym zasadę, że w obecności innego zwierzaka najbardziej opłaca się być spokojnym. Im częściej nasze psy chodzą na takie wspólne spacery, tym szybciej będziemy mogli zrezygnować z linek treningowych i wprowadzać coraz większą liczbę osobników na takim spacerze. Takie spotkania wcale nie muszą odbywać się często - ważniejsza jest ich jakość niż częstotliwość. Moje psiaki mają takie spotkania średnio raz w miesiącu, czasem raz na dwa miesiące, ale na pewno nie częściej niż raz w tygodniu! Często spotkania mogę prowadzić do przestymulowania i tym samym większego nakręcania się widokiem innego psa.


grupa społeczna w wychowaniu psa

Psie łączki i wybiegi dla psów


Z odwrotną sytuacją mamy natomiast do czynienia na tak zwanych psich łączkach czy psich wybiegach. Najczęściej nasze psy mają tam natychmiast kontakt z całą grupą zupełnie obcych sobie psów, które często w danej grupie się zmieniają. Teren na psim wybiegu jest najczęściej absolutnie zbyt mały do swobodnej, naturalnej komunikacji między zwierzakami. W celu rozładowania napięcia psy często stosują tam tak zwaną metodę flirtu, która bywa mylona z zabawą, ponieważ opiera się w dużej mierze na podskokach, uderzaniu się barkami i szybkim bieganiu dookoła. Nam, przewodnikom, na tej ograniczonej przestrzeni może być ciężko, aby w razie potrzeby pomóc swojemu podopiecznemu, ponieważ inni przewodnicy nie są tam często skłonni do odwoływania swoich zwierząt, zbyt pochłonięci rozmową ze sobą nawzajem. Przez brak uwagi i małą przestrzeń, psy padają zatem niejednokrotnie ofiarami nękania (lub same nękać się uczą), budują tendencje do obrony zasobów, zaburzona staje się komunikacja z wykorzystaniem sygnałów neutralnych, co może zapoczątkować eskalację pobudzenia i prowadzić nawet do zachowania lękowego czy nawet agresywnego w przyszłości. Z wybiegów dla psów korzystam najczęściej z psiakami, które dopiero uczą się przywołania, gdzie wchodzę tylko wtedy, kiedy jest pusto i mam szansę chwilę potrenować albo... wykorzystuję je jako rozproszenie do treningu! Kiedy inny pies jest wewnątrz wybiegu i się bawi, ćwiczę z moim umiejętność skupiania uwagi na mnie i rezygnacji z podbiegnięcia do ekscytującego kolegi czy koleżanki. Taka sytuacja jest zupełnie bezpieczna, bo nie ryzykuję, że podczas pracy drugi pies wpadnie w niekontrolowany sposób na mojego, a jeśli mojemu zdarzyłoby się "zwiać", to nie nagrodzi się za ucieczkę brykaniem z drugim psem. :)


Spotykając nasze psy pamiętajmy również o ich naturalnej komunikacji. My, ludzie, kiedy spotykamy się z kimś znajomym, to idziemy do siebie po jak najkrótszej drodze, w linii prostej, utrzymując kontakt wzrokowy od chwili, kiedy tylko się zauważymy. Psy, w przeciwieństwie do nas, stosują zupełnie inne taktyki! Podchodzenie dwóch psów do siebie w linii prostej jest w ich języku czymś niemile widzianym, często interpretowanym jako zachowanie grożące. Dwa prawidłowo komunikujące się dorosłe osobniki, kiedy chcą się spotkać, to podchodzą do siebie zawsze drogą po łuku, nie raz robiąc dodatkowe przystanki na obwąchanie trawki czy znaczenie moczem tu i tam zanim bezpośrednio do siebie podejdą. Takie zachowania nazywamy sygnałami uspakajającymi, które mają na celu obniżenie napięcia, pokazanie, że nie ma się złych zamiarów, krótko mówiąc możemy je nazwać elementami „kulturalnego witania się.” :) W przeciwieństwie do wpadania na drugiego psa z pełnym impetem po wejściu na wybieg czy spuszczeniu ze smyczy. I właśnie. Smycz. To niezbędne w mieście narzędzie, kiedy jest żle wykorzystywane, może naszemu psu zupełnie zaburzyć umiejętność takiej prawidłowej komunikacji.


wybiegi dla psów

Dlaczego spotkania na smyczy nie są wartościowe dla mojego psa?


Ponieważ, kiedy pies nie jest nauczony chodzić na luźnej smyczy, jest w stanie ciągłego napięcia, opiera ciężar ciała na przednich łapach (co jest widziane jako pozycja grożąca i może onieśmielać inne psy). I potem, w tym całym napięciu, nagle wpada na drugiego psa - jest to o wiele szybsza droga do ewentualnego konfliktu. Jeśli my jesteśmy bardzo napięci, zestresowani, to również trudniej być nam super miłym, zwłaszcza dla zupełnie nieznanej nam osoby.


Jeśli jest zbyt krótka - zamyka psu możliwość odejścia od innego psa. A jeśli nie można odejść, to trzeba szukać innego rozwiązania na zwiększenie dystansu. Wtedy to właśnie najwięcej psów wpada na pomysł szczekania czy warczenia. Często obserwuję takie zdziwienie na twarzach moich kursantów, kiedy przed lub po zajęciach wychodzą z tryby szkoleniowego ;) i chcą zamienić ze sobą jeszcze dwa słowa - stoją dosłownie 2-3 metry od siebie, trzymają psiaki na krótkiej smyczy przy sobie, nie pozwalając im ani podejść do siebie ani się odsunąć, albo pozwalając wręcz psom wpadać na siebie i w tych smyczkach się plątać. I nagle z rozmowy wybija ich warkot ich pupili. Zdziwieni nie rozumieją czemu ich przyjazny pieseczek zachował się w tak niegrzeczny sposób. A dzieje się tak właśnie z powodu skumulowanego stresu: „nie mogę ani swobodnie pogadać, ani odejść, to krzyczę do Ciebie człowieku, pomóż!”. Nie jest to zatem wcale a wcale niegrzeczne zachowanie, jest to głośne wołanie o uszanowanie ich psich potrzeb i rytualnych zachowań. :) Pamiętajmy zatem, że kiedy jesteśmy z naszym psiakiem, to jako świadomi przewodnicy zawsze powinniśmy mieć na uwadze ich potrzeby komunikacyjne, aby nie gromadziły w sobie nieprzyjemnych doświadczeń w obecności innego psa. W opisanej sytuacji, wystarczyłoby pomóc psom dając im jakieś zadanie, np. sadzając parę metrów od siebie, dając jasny sygnał, że teraz nie muszą wchodzić w interakcję ze sobą, albo odsunąć się na większą odległość od siebie (taką, w której oba psy będą w stanie utrzymywać luźną smycz w swojej obecności) albo początkującego szkoleniowo psa po prostu najpierw odprowadzić do auta i dopiero potem pogadać z innym kursantem. :) Próbujemy budować prawidłowe nawyki u naszych psów, my jednak nad wieloma swoimi nawykami również powinniśmy pracować, aby w naszym psio-ludzkim duecie czuć się razem jak najlepiej i jak najbezpieczniej. :)


Spotkania na smyczy również często nie pozwalają psu na podchodzenie po łuku - zdarza nam się zapominać o tej ważnej dla psiej komunikacji kwestii i iść frontalnie na drugiego psa na naszej ścieżce. Jeśli robimy to notorycznie, to nasz pies uczy się, że właśnie w ten sposób powinno się podchodzić, co zaburza jego prawidłową komunikację. Psy często stoją tutaj przed konfliktem - z jednej strony, chciałyby minąć się łukiem z psem, z drugiej strony uczone są, że nie wolno napinać smyczy - i jak tu to wszystko w tej psie głowie pogodzić? Starajmy się zatem, w miarę możliwości, dostosować naszą drogę tak, aby psiak czuł się jak najbardziej komfortowo, a w miejscach, gdzie tego zrobić nie możemy, pomóżmy psy umiejętnością „równaj” (chodzenie przy nodze na kontakcie), aby dać mu sygnał, że przejmujemy kontrolę i psiak nie musi się martwić tym, że drugi pies na niego wpadnie, bo my zadbamy o to, żeby tak nie było. :)


Zatem, jak się zapewne domyślacie, staram się moim psom nie dostarczać spotkań na smyczy. Smycz jest dla nas sygnałem, że teraz idziemy wspólnie, że żadne kontakty nie są teraz możliwe. Dzięki tej zasadzie moim psom łatwiej jest rezygnować z zainteresowania innymi zwierzakami, kiedy są właśnie na smyczy, mnie łatwiej jest pracować nad chodzeniem na luźnej smyczy, a nawet działa to w ten sposób, że kiedy któryś z chłopaków przestraszy się innego psa, to sam prosi mnie o zapięcie na smycz, bo wtedy czuje się bezpiecznie. U Hipisa nieraz słychać wręcz takie głośne „uff” po zapięciu karabińczyka, kiedy wie, że razem ze mną może ominąć jakieś potencjalne zagrożenie. ;)


spotkania psów na spacerze

Przypadkowe spotkania na spacerze


Dla psa, który żyje w mieście jedną z najważniejszych umiejętności jest spokojne omijanie innych psów na spacerze. Aby to było możliwe, warto wprowadzić mu bardzo jasne zasady. Moje psy uczone są od pierwszych spacerów, że inne zwierzęta na spacerze warto ignorować - wtedy wiąże się to z dużą radością z mojej strony, a na początku również z oferowanymi nagrodami. Chcę im pokazać, że na spacerze, to przy mnie jest najfajniej - ze mną można ćwiczyć, bawić się, szukać nowych wyzwań - inne psy nie są do tego potrzebne. Staram się takie skojarzenia łączyć z naturalnymi dla psa aktywnościami z repertuaru sygnałów uspokajających - kiedy omijamy innego psiaka, staramy się to robić zawsze po łuku (zamiast na wprost), smaczki podaję wyrzucając je na ziemię, co zachęca psa do węszenia. Ustawienie bokiem i niuchanie to dwa najprostsze dla nas do wyłapania sygnały psów mające na celu zwiększenie dystansu od innego osobnika, a także zapewnienie, że nie ma się złych zamiarów. Wzmacniając w psie tego typu taktyki pozytywnie wpływamy nie tylko na jego pewność siebie, ale i na to, jak postrzegany jest przez inne psy. Intensywne wpatrywanie się podczas frontalnego nachodzenia jest najczęściej odbierane jako pozycja grożąca, co będzie miało negatywny wpływ zarówno na zwierzę nasze, jak i na to, do którego się zbliżamy.

Dzięki temu, że z jednej strony pokazuję moim psom, że w obliczu nowo napotykanego na spacerze psa, zawsze mogą liczyć na moje wsparcie, a z drugiej, dzięki temu, że buduję im grupę społeczną, w której mają szanse na spokojne kontakty, zmniejszam prawdopodobieństwo niechcianego pobudzenia innym psem. A co się z tym bezpośrednio wiąże - na spacerach moje chłopaki nie ciągną mnie szaleńczo w kierunku innych psów, nie uciekają notorycznie, aby się wyszaleć, nie wokalizują na całe osiedle, bo zobaczyły psią kumpelę. :)

Nie oznacza to, że absolutnie nigdy nie pozwalam moim psom spotykać na spacerze jakichś zupełnie nowych. Staram się jednak, aby takie spotkania miały miejsce tylko pod warunkiem spokoju moich psów i tylko na wyrażona przez mnie zgodę. Moje psiaki mają wprowadzoną komendę „przywitaj”, która daje im sygnał do spokojnego podejścia do innego psa. Oczywiście „przywitaj” oznacza wyłącznie możliwość, a nie przymus faktycznego przywitania się. Jeśli po tym haśle widzę brak zainteresowania kontaktem ze strony moich psów, to spokojnie odchodzę przywołując je do siebie - być może źle oceniłam sytuację. Ale co również ważne, hasło „przywitaj” jest też dla mnie sposobem na powiedzenie mojemu psu, że zbliża się do nas jakiś osobnik, którego mój pies nie zauważył, bo na przykład jest bardzo zajęty jakimś wyjątkowo ważnym zapaszkiem. Dzięki temu nie jest on zaskoczony nagłym kontaktem, co pozwala mu podejść do sprawy o wiele spokojniej. Chillout często jest takim spacerowym gapą, który będąc ze mną nie zauważa (lub nie chce zauważać) istnienia innych psów. Kiedy słyszy „przywitaj” to rozgląda się, szybko robi grzeczne „witu-witu” i odbiega w siną dal, dając sygnał, że na zabawy nie ma ochoty. Przecież o wiele fajniej bawić się z mamą niż z jakimś obcym psem! :D


Zatem staram się, żeby spotkanie z obcym psem na spacerze było raczej wyjątkiem niż regułą - wolę właśnie pokazywać, że inne psy są bardziej tłem naszych spacerów niż celem samym w sobie. Z jednej strony dzięki temu mam po prostu spokojną głowę - wiem, że moje psy nie będą pobudzać się widokiem każdego zwierzaka na spacerze. Z drugiej strony - moim chłopkamim jest dzięki temu łatwiej na zawodach czy na zajęciach, gdzie muszą pracować w pełnym skupieniu często w dużej grupie obcych sobie psów. Dlatego właśnie często zdarza mi się na naszych spacerach zmieniać kierunek ruchu, kiedy widzę nadbiegający „wolny elektron”, którego nie znam czy odmówić, kiedyś ktoś pyta „czy pieski mogą się przywitać”. Tutaj często spotykam się z ogromnym zaskoczeniem „Ale jak to pieski nie mogą się przywitać, dlaczego?”. Co znowu bardzo dziwi mnie! Każdy ma prawo do swojego planu na spacer i przecież spotkanie innego psa na horyzoncie nie zobowiązuje nas do rzucenia wszystkiego, co akurat z psem robimy tylko po to, żeby pieski mogły się pobawić. Takie zachowanie budowałoby przecież i w naszych psach przekonanie, że kiedy je o coś w danym momencie prosimy, to można to zupełnie zignorować dlatego, że z naprzeciwka zbliża się pies. W wychowaniu psa warto pamiętać o konsekwencji, wymagając jej oczywiście od naszego psa, ale i… od siebie. :) Im jaśniejsze mamy zasady, tym czytelniejsi stajemy się dla naszego psa. A trzymanie się zasad wymaga czasami asertywności względem napotykanych na spacerze innych psiarzy. Dlatego zachęcam wszystkich, aby nie bali się powiedzieć „nie”, kiedy ktoś pyta nas o możliwość podejścia (czy pogłaskania!) do naszego psa. Mamy do tego absolutnie pełne prawo. :) I przechodzimy do bardzo ważnego pytania…


czy mój pies musi lubić się z każdym psem

Czy mój pies musi lubić się z każdym psem?

Oczywiście, że nie! Nasze psy również mają pełne prawo do swoich sympatii i antypatii! Nie oznacza to oczywiście, że możemy machnąć ręką, jeśli nasz pies notorycznie obszczekuje „tego jednego” psa na osiedlu - warto nauczyć spokojnego mijania się również z arcywrogiem, jednak nie zmuszajmy pupili do grzecznego witania się z każdym i wszędzie.


Staram się jak najlepiej poznać swoje psiaki i ich preferencje. Wiem na przykład, że Hipis bardzo ceni sobie kontakt z młodymi szczeniętami (dobrze czuje się w roli wychowawcy), a także z suczkami o podobnym do niego temperamencie (czyli raczej stosuje podryw na „hej, powęszymy, mała?”), za to zdecydowanie nie lubi dynamicznych podrostków, niezależnie od płci, którzy będą wokół i na niego skakać. Chillout natomiast zupełnie odwrotnie - uwielbia dynamiczne psiaki, z którymi może się wybiegać, poskakać przez krzaczki i powymieniać się piłką, ale pod warunkiem, że najpierw kulturalnie podejdą się zapoznać z zachowaniem psiej etykiety; nie przepada natomiast za puszącymi się samcami, których ewidentnie się boi, szczenięcych natrętów, którzy bezceremonialnie się na niego wbijają po linii prostej bez żadnej zapowiedzi, czy psów, które dużo wokalizują - takie natychmiast usiłuje od siebie dystansować. Dzięki temu, że wiem, co każdemu z nich w duszy gra, to łatwiej mi ocenić, do których psów na spacerze mogę ich czasem puścić w celu psich rozmówek, a kiedy zdecydowanie odejść w drugą stronę. :)


Natomiast, kiedy zdarzy nam się źle ocenić sytuację i puścić psa na spotkanie z „niedobranym kompanem” lub kiedy wpadnie na nas znienacka luzem puszczony pies i zauważymy, że nasz czuje się niepewnie (między innymi podkulony ogon, przytulone do głowy uszy, oblizywanie nosa, szybkie ucieczkowe kółka z napiętymi mięśniami), śmiało pomóżmy mu odejść! Nie wychodźmy z założenia, że pies sam powinien sobie w każdej sytuacji poradzić. Psiaki są trochę jak dzieci i one naprawdę oczekują naszego wsparcia i pomocy w trudnych dla siebie chwilach. Kiedy widzę niepewność u któregoś z moich psów, natychmiast wołam go do siebie odchodząc w przeciwną stronę, aby wiedział, że może z takiej nieprzyjemnej dla siebie komunikacji zrezygnować. Jeśli jakieś konflikt występuje nawet w grupie znanych sobie nawzajem psów, to mogę jednego z nich odesłać na miejsce czy do kennele, aby chwilę się wyciszył (zabieram wtedy oczywiście prowodyra konfliktu).


Pamiętajmy też, że każdy z psów ma inny poziom potrzeby kontaktów społecznych. Jeden pies chętnie przywita się na spacerze z pięcioma innymi i będzie z tego zadowolony, drugi już po spotkaniu z jednym nowym psem może mieć serdecznie dość (dużo zależy też oczywiście od jakości tych spotkań). I dla takiego wrażliwca, spotkanie drugiego może już wiązać się z eskalacją emocji, co zaprezentuje nam na przykład w kłapaniu zębami na drugiego psa. Pamiętajmy zatem o zasadzie „co za dużo to nie zdrowo” i jeśli zapoznaliśmy na spacerze już, dajmy na to, dwa pieski, to kolejne trzy śmiało możemy po prostu ominąć łukiem. To da psu czas na złapanie oddechu i pozwoli zrozumieć, że spotkania to przywilej, a nie przymus. Po spotkaniu z innym psem, ja ponadto lubię jeszcze zaproponować psu zabawę ze mną (zwłaszcza szczeniętom i psom młodym), aby zobaczyły, że koniec interakcji z innym pupilem wcale nie oznacza nudy - przecież ze swoim człowiekiem też można się rewelacyjnie bawić!



Co robić widząc psa na spacerze?


Kilka wartych wprowadzenia spacerowych zasad dla podsumowania:

  1. Jeśli Twój psiak biega luzem, przywołaj go do siebie - nie pozwalaj na wbieganie w innego psa bez pytania. W moich oczach powinna być to żelazna zasada każdej osoby wychodzącej z psem na spacer. Nigdy przecież nie wiemy, czy inny pies nie jest po kontuzji, nie jest psem lękowym, nie jest suczką w cieczce. Starajmy się szanować swoją przestrzeń - każdy ma do niej prawo!

  2. Jeśli chcesz, żeby psy się zapoznały - zapytaj drugiego przewodnika czy też wyraża taką chęć. Nawet jeśli Twój psiak jest tym najprzyjaźniejszym na świecie, nie ryzykuj zaserwowania mu spotkania z agresorem czy z chorym osobnikiem. Warto wiedzieć, kogo chcemy przedstawić swojemu psu, zanim to zrobimy. Dla komfortu obu stron. :)

  3. Jeśli obie strony mają ochotę na spotkanie - daj psu pozwolenie na podejście (u mnie takie hasło to „przywitaj”, które daję moim psom pod warunkiem ich spokoju; jeśli wymuszają na mnie zbliżenie się do innego psa, zawsze odchodzę, aby nie nagradzać wysokich emocji spotkaniem). Klarowna komenda da psu informację, co się będzie działo, dzięki czemu nie będzie zdziwiony podejściem innego psa. Starajcie się nie stać w miejscu, ale iść wspólnie, dzięki czemu emocje psów nie będą eskalować i ułatwi im to naturalną komunikację.

  4. Jeśli zamiast przywitania, wolisz ominąć spokojnie drugiego psa, zawołaj psa np. po imieniu i chwaląc go za skupienie na Tobie i oddal się drogą po łuku. Możesz nagrodzić psa wyrzucając mu smaki na ziemię (kiedy drugi zwierzak został Wam już za plecami) lub wyciągając ulubionego szarpaka i poprzeciągać się z pupilem.

Przydatne umiejętnoścI treningowe: skupienie uwagi w ruchu, podążanie (sygnał neutralny), luźna smycz, oczekiwanie, rezygnacja, sygnały nagród.


Podsumowanie

  1. Uczmy się jak najwięcej o naturalnej psiej komunikacji i bierzmy ją pod uwagę podczas spotkań z innymi psami;

  2. Ustalmy z psem jasne reguły, w jakich sytuacjach wolno, a w jakich nie wolno bawić się z innym psem;

  3. Budujmy w przemyślany sposób grupę społeczną naszego psa;