Aktywne karmienie

Idea aktywnego karmienia opiera się na pochodzeniu psa od wilka, który jest drapieżnikiem. Pomimo, że pies jest już zwierzęciem w pełni udomowionym, to w jego etogramie (czyli spisie aktywności charakterystycznych dla gatunku) widoczne są szczątkowe zachowania charakterystyczne dla drapieżników właśnie, wśród których wymienić można chęć aktywnego zdobywania pokarmu. To stąd tak często pojawia się dla nas problem, jakim jest upodobanie psa do zbierania na spacerze resztek jedzenia, buszowanie w koszach na śmieci czy kopanie dołków. Zapewniając psu aktywności zgodne z jego potrzebami, dbamy nie tylko o prawidłowy bilans emocjonalny, ale pozbywamy się zarówno wymienionych wyżej problemów i pozwalamy psu prawidłowo spożytkować nadmiar energii. Znany jest Ci zapewne przekaz, że pies „musi się wybiegać” – jest w nim tylko połowa prawdy. Dla zapewniania swojemu psu dobrego samopoczucia, trzeba zadbać zarówno o jego wysiłek fizyczny, jak i umysłowy, który niejednokrotnie męczy zwierzaka o wiele bardziej :)

Aktywne karmienie oznacza tyle, że miska w domu jest wyłącznie na wodę. Całą dzienną porcję pokarmu bytowego (czyli głównego jedzenia, które dostaje na co dzień) wsypujemy do saszetki (polecamy wodoodporne nerki rowerowe) i wydajemy psu w ciągu dnia w ramach wzmacniania poprawnego zachowania. Nie oznacza to, że musisz wykonywać z psem setki powtórzeń ćwiczeń w ciągu dnia – nagradzaj go pojedynczymi smakami w sesji, a na koniec, w ramach bonusu, możesz wydać mu pełną garść jedzenia. Ważne, żeby dostawał je bezpośrednio od Ciebie i po jakiejś aktywności poznawczej. Nie wspomagaj się żadnymi dodatkowymi przekąskami. UWAGA! W przypadku, gdy pies nie chce przyjmować jedzenia, nie przejmuj się – traci on możliwość zdobycia jedzenia na danym spacerze, a kolejną będzie miał dopiero na spacerze kolejnym; jeśli nie chce jeść na żadnym spacerze w ciągu dnia, pójdzie spać głodny. Zmiana trybu zdobywania jedzenia z domowego na spacerowy, może psu zająć kilka dni. Cierpliwie poczekaj, aż pies zacznie jeść na zewnątrz, a odpłaci się to z nawiązką :)

Jako opiekun psa, to Ty powinieneś dysponować psim jedzeniem i to Ciebie pies powinien o to jedzenie prosić. Dlaczego? Spróbujmy przełożyć to na ludzkie:

Każdego pierwszego dnia miesiąca na Twoim kuchennym stole ląduje 5000 złotych. Niezależnie od tego, co robisz. Czy cały miesiąc siedzisz na kanapie i czytasz książkę. Czy wychodzisz co drugi dzień na spotkania ze znajomymi, do kina czy na bilard. Czy spacerujesz godzinami po lesie. Zawsze ta sama kwota czeka na Ciebie o tej samej porze. Po kilku miesiącach ktoś nagle mówi do Ciebie: “Idź do pracy na 8 h dziennie! Dostaniesz dodatkowe 500 zł!” Praca całkiem fajna, na początku jesteś nawet w nią wkręcony. Ale nagle pojawia się propozycja: “Hej, chodź z nami na wycieczkę”, a jest to dzień pracy. Wiesz, że stracisz wtedy 500 zł. Ale 5000 i tak Ci zostanie. Co robisz?
Podobnie może myśleć Twój pies. Codziennie, dwa-trzy raz dziennie czeka micha. Od czasu do czasu jakiś fajniejszy może nawet smakołyk. Robisz fajne rzeczy za smakołyki, aż tu nagle na horyzoncie pojawiają się Twoim psi kumple. Zostajesz ze smakołykiem czy lecisz do nich? W końcu micha i tak będzie, więc nie zgłodniejesz.

Rozumiesz, co mam na myśli? Nawet najpyszniejsze ciastko może okazać się mało atrakcyjne w niektórych sytuacjach, gdy obietnica zabawy jest większa. Dlatego staram się, aby jedzenie było nadrzędną wartością. Nie głodzę psa (absolutnie!), staram się wyliczać odpowiednią porcję do jego wagi i wieku i taką właśnie porcję wydawać codziennie z ręki. Na początku właściwie “za darmoszkę”, stopniowo wprowadzając proste wyzwania po to, aby pies uczył się “pracować za jedzenie”. Jeżeli pies nie chce jeść ode mnie, to daję mu kolejną szansę za jakiś czas, nigdy nie staram się zbytnio, aby pies zjadł wtedy, kiedy ja mam na to ochotę. Na początku musi po prostu zrozumieć skąd to jedzenie się bierze i że trzeba się o nie postarać, bo inaczej burczy w brzuszku. Im szybciej zaczniecie (ja zaczynam od pierwszego posiłku w domu!), tym szybciej i łatwiej zbudujecie motywację pokarmową.


Pierwsze dwa-trzy miesiące karmię psa wyłącznie z ręki lub w różnego rodzaju zabawach (o których dowiecie się dalej). Po tym czasie stopniowo wprowadzam zabawki interaktywne, które miskę zastępują. Co jest w nich fajnego? Pies nadal musi myśleć, kombinować, “polować”, żeby się najeść. A im więcej pies kombinuje, tym więcej połączeń synaptycznych w mózgu się tworzy i ostatecznie pies szybciej się uczy! :) 

W przypadku, kiedy nie możesz z jakiegoś powodu wydać psu pełnej dziennej porcji na spacerze (źle się czujesz, masz za mało czasu, jest okropna pogoda czy po prostu danego dnia Ci się nie chce – przecież każdemu się zdarza :)), to staraj się nie wracać do karmienia z miski. Jest mnóstwo tzw. zabawek interaktywnych do wydawania pokarmu, które przyjdą Ci z pomocą! Zabawki interaktywne są przydatne zwłaszcza przy wychowywaniu młodych psów, które mają duże zapasy energii i ciągle potrzebują „pracować zębami”. Do naszych ulubionych zabawek należą:

  1. Kong klasyczny – gumowa „gruszka” pusta w środku do wypełniania mokrym jedzeniem (mokra karma, domowy pasztet: zblendowane gotowane podroby z ryżem w dowolnych proporcjach, masło orzechowe lub serek topiony [uwaga na kalorie!], twarożek itp.); wykonany z naprawdę trwałego materiału dostępny w kilku wariantach: dla szczeniąt, dla dorosłych psów, dla niszczycieli (wersja extreme np. dla bulli), dla seniorów. Nazywany przez nas „psim smoczkiem” i wydawany w sytuacjach stresowych lub silnie ekscytujących, jak nasze wyjście z domu, przybycie gości, pobyt w hotelu, jazda komunikacją itp. Lizanie jest zachowaniem naturalnie uspokajającym, wyciszającym psa, stąd przewaga konga np. nad naturalnymi gryzakami. Co więcej, możemy dzięki niemu z łatwością zapewnić psu codzienną dawkę gryzienia i żucia, na którą to aktywność szacuje się, że pies powinien każdego dnia poświęcać od 20 do 40 minut (szczenięta podczas wymiany zębów nawet dwukrotnie więcej).

  2. Kula smakula i bańka wstańka – zabawki, do których możemy wydać pełną porcję suchego jedzenia. Kula – jak wariant prostszy, dla początkujących psów, bańka – jako wariant trudniejszy, dla psów zaawansowanych. Świetny sposób na wydłużenie zjadania pokarmu i spożytkowanie nadmiaru energii.

  3. Mata węchowa – sztuczny „trawnik”, z którego pies musi wywęszyć i odnaleźć ukryte jedzenie; uaktywniając psi nos, ma działania uspokajające i mądrze męczące psa. Polecana zwłaszcza dla psów łatwo pobudzających się.

  4. Miski labirynty – prostsza wersja maty węchowej, łatwiejsza też w czyszczeniu :)

  5. Kong quest – wersja konga dla psów o płaskim pysku lub nieśmiałych (lękowych), które mogą mieć problem z kongiem klasycznym. Zabawki są bardziej płaskie, dzięki czemu łatwiej wydobyć psu jedzenie. Nadają się również dla psiaków z problemami z zębami/dziąsłami.

O zastosowaniu zabawek interaktywnych w codziennym życiu możesz przeczytać więcej w hauvardzkim artykule: Zabawki dla psa okiem psiego psychologa.